przekladaniec: (Default)
[personal profile] przekladaniec
Na początek krótkie wprowadzenie. "Smoke and Shadows" jest pierwszą z serii trzech książek, których głównym bohaterem jest Tony Foster. Jest to postać drugoplanowa innej serii książek Huff, wydanej w Polsce jako "Więzy krwi".

W tej serii Tony przeniósł się z Henrym do Vancouver (Henry Fitzroy to wampir i syn Henryka VIII). Tam znalazł pracę jako asystent produkcji w wytwórni CB Productions i teraz pracuje przy serialu "W mrokach nocy", któy - o ironio - opowiada o wampirze-detektywie. Tony jest całkiem zadowolony ze swojego życia, do czasu aż demony, czarownicy i nawiedzone domostwa stają się czymś więcej niż tylko chwytami scenariuszowymi rodem z trzeciorzędnego serialu.

Autor: TANYA HUFF
Tytuł: DYM I CIEŃ (Smoke and Shadows)
Tłumaczenie: [personal profile] przekladaniec



- 1 -


Pochylając się i odgarniając kosmyk rudo-złocistych włosów z czoła, utkwił wzrok w kulącej się ze strachu dziewczynie i uśmiechnął się - sardoniczny grymas i błysk doskonale białych zębów.

- Nie musisz się bać - powiedział, a jego głos brzmiał o tyle groźnie, co pocieszająco. - Daję słowo, że nic ci się nie stanie. Chyba, że - a ostrzegałem cię przed tym - chyba, że czegoś mi nie mówisz, Melisso.

Pełna dolna warga zadrżała, a palce zacisnęły się nerwowo na siedzeniu parkowej ławki. - Przysięgam, powiedziałam wszystko, co wiem!

- Mam nadzieję. - Pochylił się nad nią jeszcze bardziej i uśmiechnął szerzej, gdy cała zadrżała. - Naprawdę mam taką nadzieję.

- Stop! Mason, dziewczyna ma na imię Catherine, a nie Melissa.

Mason Reed - gwiazda "W mrokach nocy" - wyprostował się, kiedy zobaczył, że reżyser wstał zza swoich monitorów i ruszył w jego stronę.

- Catherine?

- Właśnie.

- A jakie to ma za znaczenie, Peter? I tak będzie martwa pod koniec odcinka.

Bezpiecznie za plecami Masona, jego partnerka w scenie zrobiła cierpiętniczą minę.

- Ma znaczenie bo wszyscy inni mówią do niej Catherine - Peter spokojnie tłumaczył, zastanawiając się, nie po raz pierwszy tego ranka, dlaczego spece od techniki tak się grzebali ze stworzeniem wiarygodnych aktorów wirtualnych. Albo dlaczego genetycy tak się grzebali z wyplenieniem ego z tych prawdziwych. Tylko lata praktyki sprawiały, że na jego twarzy nie było śladu żadnej z tych myśli. - Ma znaczenie bo Raymond Dark ostatnio mówił do niej Catherine i ma znaczenie bo to jest właśnie jej imię. Jeśli zaczniemy się do niej zwracać inaczej, widzowie stracą orientację. Zróbmy to jeszcze raz, a potem ustawimy się do zbliżeń.

- Co było nie tak z ostatnim ujęciem? - Mason domagał się odpowiedzi, majstrując jednocześnie przy swoim lewym kle. - Mnie się podobało.

- Sorge'owi nie odpowiadały cienie.

- Zmieniły się?

- Na to wychodzi. Sorge powiedział, że wyglądasz w nich livide.

Mason spojrzał w stronę operatora, który akurat zajęty był dyskusją z oświetleniowcem i w związku z tym kompletnie go ignorował. Po minie Masona widać było, że ten nie był tym zachwycony. - Jak?

- Livide - Peter powtórzył z wyrazem twarzy, z którego nie dało się wyczytać absolutnie nic. Nie mieli czasu na wycieczki Masona w jego ego. - To po francusku i znaczy tyle co "upiornie".

- Przecież gram wampira, na litość Boską. Mam wyglądać upiornie.

- Masz wyglądać nieziemsko i seksownie, a to nie to samo. - Rzucając ich największej gwieździe uspokajający uśmiech, Peter wrócił na swoje krzesło. - No dalej, Mason, przecież wiesz co podoba się damom.

Pauza, podczas której Mason rozważał odpowiedź, była doskonale wyliczona.

- Tak, wiem - odezwał się w końcu.

Gdy ugłaskany już aktor wrócił na swoje miejsce na ławce, Peter podziękował w duchu wszystkim bóstwom, jakie zechciały go wysłuchać, po czym zasiadł za monitorami i krzyknął - Tony!

Młody człowiek stojący tuż obok planu zdjęciowego - po malutkiej słuchawce w uchu i udręczonym wyrazie twarzy można było poznać, że to członek ekipy - wzdrygnął się na dźwięk swojego imienia wybijającego się ponad otaczające głosy. Chłopak wyminął dwudziestolitrowy pojemnik ze sztuczną krwią i ostrożne manewrując pomiędzy zwojami kabli, którymi usłana była podłoga, potruchtał w stronę reżysera.

- Nie będziemy potrzebować Lee wcześniej niż po lunchu. - Peter zdarł papierek z batonika zbożowego z taką siłą, że batonik wyskoczył z jego rąk, odbił się od jego uda i nurkował właśnie ku podłodze, kiedy Tony go złapał. - Dziękuję. Lee już przyjechał?

- Jeszcze nie.

- Świetnie, cholera. - Peter wbił zęby w batonik. - Niech ktoś z biura zadzwoni na jego komórkę i dowie się gdzie jest.

- Czy mają mu powiedzieć, że będziesz go potrzebował dopiero po lunchu?

- Mają mu przypomnieć, że zgodnie z grafikiem o jedenastej miał już siedzieć na dupie w charakteryzacji... Tina, czy ta jak-jej-tam miała w scenie szesnastej ten sam kolor lakieru do paznokci? Wygląda jakby zanurzyła palce we krwi.

Sekretarka planu zerknęła znad wyrównywania stron. - Tak. - Patrząc nad ramieniem Petera, skinęła głową w stronę Tony'ego, wskazując, że powinien już iść. - Zdaje się, że "zanurzone we krwi" to efekt, o który właśnie chodziło.

Posyłając Tinie pełen wdzięczności uśmiech - nie zawsze można było zgadnąć, czy nagłe zmiany tematu oznaczały w gruncie rzeczy to, że Peter skończył z kimś rozmowę - Tony ruszył w kierunku biura. Stłumiony pisk aktorki grającej Catherine zatrzymał go na skraju parku. Wyglądało na to, że Mason był w żartobliwym nastroju i wypróbowywał swoje kły.

Gdy ekipa poprawiała oświetlenie, cienie tańczące na jednej ze ścian planu same wyglądały, jeśli nie upiornie to co najmniej dziwnie. Tworząc kształty, które wymykały się definicjom, poruszały się prawie jak węże, a ich brzegi nakładały się na siebie w sposób całkowicie obcy normalnym cieniom.

Ale to przecież telewizja, Tony powiedział sobie w duchu, kiedy zostawił park za plecami, przeciął biuro Raymonda Darka i przyspieszył kroku obok wielkiej, mahoniowej trumny po drodze do biura produkcji. W telewizji nic nie jest normalne.

Studio, w którym CB Productions kręciło "W mrokach nocy" było w swoim poprzednim wcieleniu magazynem i w znacznej mierze nadal go przypominało. Chester Bane – twórca i producent wykonawczy "W mrokach nocy" oraz pół tuzina innych, cieszących się jeszcze mniejszym uznaniem seriali prosto do syndykacji – oficjalnie stwierdził, że nie zamierza wydawać pieniędzy, których widz nie zobaczy na ekranie. Nieoficjalnie jego słowa brzmiały mniej więcej tak: "Nie wydam ani jednego centa więcej dopóki nie zobaczę zwrotów z tej cholernej inwestycji!" Ponieważ CB mówił w zasadzie zawsze jednakowo głośno, a siła jego głosu zwykle powodowała, że technik dźwięku biegła do swojej konsolety, by przesunąć wszystkie suwaki w dół, "nieoficjalnie" oznaczało, że w promieniu dwóch kilometrów nie było żadnego reportera.

Opuściwszy halę zdjęciową, Tony przecisnął się między stojakami na ubrania, które stanowiły odpowiedź departamentu kostiumów na pomieszczenie o wymiarach 10x16 metrów i brak magazynu. Zważywszy na to, że ciągle i na wszystko brakowało miejsca, Tony'ego zawsze fascynowało to, że znaczna część kostiumów wiszących po obu stronach holu nigdy nie została wykorzystana. Co prawda miał tyle obowiązków w drugiej ekipie, że nie zawsze mógł być na planie, ale raczej zapamiętałby suknię balową z niebieskiej tafty w rozmiarze XL i pasujące do niej szpilki, rozmiar 12. Kolekcja mundurów z II Wojny Światowej została użyta w scenie retrospekcji dwa odcinki temu, ale Tony nie miał bladego pojęcia kiedy, i czy w ogóle, będą potrzebować sześciu mundurków szkolnych, nie wspominając już o kostiumie goryla.

Może po kilku odcinkach postawią na zupełnie nową widownię.

Tony pracował przy serialu jako asystent produkcji od samego początku; trzynaście z dwudziestu dwóch odcinków było już gotowych i chodziły słuchy, że szykował się drugi sezon. Pracy związanej z telewizją nie brakowało ani w Vancouver, ani w jego okolicach - połowa seriali zapełniających ofertę amerykańskich sieci była tu kręcona - i z całą pewnością istniały też lepsze wytwórnie filmowe, ale "W mrokach nocy" zaciekawił Tony'ego i gdy już się przy nim zatrudnił, jakoś nie mógł odejść. Nawet mimo tego, że, jak raz powiedział Henry'emu, czasem przypominało to oglądanie katastrofy kolejowej.

- Gówno wiedzą o wampirach - Tony narzekał po pierwszym dniu w pracy.

Henry tylko się wówczas uśmiechnął - błysk doskonale białych zębów w rozchylonych ustach - i powiedział - To dobrze.

Henry Fitzroy, autor dosyć poczytnych romansów, wziął kiedyś Tony'ego Fostera, dziewiętnastoletniego ulicznika, do swojego domu, łóżka i serca. Zabrał go z Toronto do Vancouver, zmusił do skończenia szkoły średniej, zapewnił stabilizację i wsparcie kiedy Tony za dnia pracował w wypożyczalni wideo, a nocami chodził na kursy do szkoły filmowej. I chociaż Henry Fitzroy, nieślubny syn Henryka VIII, niegdyś Książę Richmond i Somerset, w końcu pozwolił Tony'emu odejść i wieść życie, jakie jego opieka uczyniła możliwym, to stanowczo odmówił zerwania wszystkich więzów, nalegając na to, by pozostali z Tonym przyjaciółmi. Tony nie był do końca pewien, czy to się uda - jako Władca Ludzkości Henry był przerażająco wręcz zaborczy względem tych, których uważał za swoich. Niezależnie jednak od tego jak mało partnerski był ich związek, przyjaźń, którą na nim zbudowali okazała się solidna.

Podejście Henry'ego Fitzroya – wampira, Stworzenia Nocy i ok. czterystupięćdziesięcioletniego wysysającego krew niezupełnie nieboszczyka – do serialu "W mrokach nocy" oscylowało między rozbawieniem i niesmakiem.

- Zdaje się, że o detektywach wiedzą jeszcze mniej niż o wampirach.

- Taa... uroki serii prosto do syndykacji.

Tony dosyć szybko przekonał się, że nikt nie chce słuchać osobistych opinii asystenta produkcji więc po kilku nieudanych próbach poddał się, zaakceptował nieuniknioną sztampę i zaczął pracować nad tym, by stać się niezastąpionym.

Było to kolejnym powodem, dla którego został w CB Productions. Chester Bane słynny był z tego, że zatrudniał tak nieliczną ekipę, na jaką tylko pozwalały związki zawodowe i w rezultacie jego asystenci produkcji kończyli wykonując szeroki wachlarz raczej mało typowych prac. To z kolei skutkowało wyższą niż zazwyczaj częstotliwością zmian na tym stanowisku, ale Tony przypuszczał, że o biznesie filmowym nauczył się więcej w ciągu trzynastu odcinków u Chestera Bane'a, niż nauczyłby się gdzie indziej w ciągu trzynastu sezonów. Fakt, części tej wiedzy wolałby w ogóle nie mieć, ale po spędzeniu swoich lat nastoletnich na ulicy – nie wspominając o doświadczeniach z demonami, mumiami, zombi i duchami – Tony miał wyższy próg tolerancji dla rzeczy nieprzyjemnych niż chude blondynki z Zachodniego Vancouver, które nie zamierzały zniżać się do sprzątania wymiocin z szafki na akta Raymonda Darka. Tony miał nadzieję, że przynajmniej niektóre z nich były szczęśliwe jako młodsze asystentki reżysera zajmujące się przenośnymi toaletami, kiedy ekipa "Smallville" kręciła plenery.

Garderoby były tuż za charakteryzatornią, która była tuż za łazienkami. Tony pomyślał, że najpierw powinien sprawdzić właśnie tam, na wypadek gdyby Lee przyjechał, kiedy Tony był jeszcze na planie. Przechodząc koło damskiej toalety, Tony kolejny raz przyczepił odpadający róg sfatygowanego napisu zakrywającego górną połowę drzwi i postanowił przypomnieć działowi dekoracji, że potrzebny był nowy. Napis powinien brzmieć: NIE SPUSZCZAĆ WODY GDY PALI SIĘ CZERWONE ŚWIATŁO. KAMERY SĄ W RUCHU, ale zamiast tego ktoś go poprawił na: NIE SPUSZCZAĆ SIĘ GDY PALI SIĘ CZERWONE ŚWIATŁO. Spuszczanie się nie było problemem, ale powietrze w rurach sprawiało, że te hałasowały, gdy spłukiwało się toaletę i technik dźwięku groziła uduszeniem każdego, kto następny zepsuje jej poziomy.

Nie zaniedbując żadnego miejsca, Tony wsadził też głowę do charakteryzatorni.

- Lee? - Gładząc swoje siwiejące, cienkie jak ołówek wąsy, Everett spojrzał na Tony'ego zza swoich okularów. - Nie widziałem go, ale jestem prawie pewien, że słyszałem jego głos dochodzący z biura. Nie powołuj się jednak na mnie w tej kwestii.

Któregoś dnia, gdy będzie miał czas, Tony miał zamiar dowiedzieć się kiedy dokładnie ktoś przytoczył słowa Everetta nie tak i w jakiej kwestii.

Garderoba Lee była pusta, nawet cienie zniknęły, gdy Tony włączył światło. Patrząc w lustro, chłopak zmarszczył brwi. Czyżby cienie zbierały się w kątach pokoju, ociągając się z odejściem, kiedy światło powinno je przepędzić? Gdy się jednak odwrócił, nie zobaczył nic niezwykłego. Ubrania, które dzisiaj miał założyć Lee, leżały na kanapie, jego Gameboy na zniszczonym stoliku z wyprzedaży garażowej, dwie poduszki na podłodze... wszystko wyglądało jednak jak należy. Jakiekolwiek dziwne efekty można było wyjaśnić brakującą żarówką.

Głosy, które Tony cały czas słyszał w swojej krótkofalówce wskazywały na to, że ekipa kamerzystów również włączyła się do debaty nad oświetleniem i wyglądało na to, że problem cieni kalających młodzieńcze, acz dostojne rysy Raymonda Darka nie zostanie rozwiązany zbyt szybko.

Profile

przekladaniec: (Default)
Przekładaniec

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Oct. 22nd, 2017 12:43 am
Powered by Dreamwidth Studios